Co kiedyś zażywali aby być zdrowym, co dziś mogłoby wzbudzić zdziwienie

Badania nad COVID-19 prowadzimy w szybko zmieniającym się świecie, w którym ciągle pojawiają się nowe dane. Śledzimy, które interwencje działają dobrze, a które nie. Jednak w 1918 roku, podczas pandemii grypy hiszpanki, świat był zupełnie inny. Nikt nie był do końca pewien, co wywołuje grypę. Zanim organy służby zdrowia zaczęły się tego dowiadywać, było już za późno.

W 1918 roku nasza wiedza na temat wirusów była ograniczona, ale wiedzieliśmy o bakteriach. Ludzie, którzy umierali na grypę, mieli infekcje bakteryjne w płucach. To jednak zbiło badaczy z tropu, ponieważ były to infekcje wtórne, nie spowodowane bezpośrednio przez grypę. Przy tym braku wiedzy, świat badań medycznych był nadal „na całego”. Prowadzono nieuregulowane próby szczepionek i wiele szumu wokół najnowszego „lekarstwa”, nawet w szanowanych czasopismach medycznych.

Ponad 100 lat później kontrowersyjne „lekarstwa” na COVID-19, takie jak iwermektyna, trafiają na pierwsze strony gazet, są opisywane w czasopismach medycznych i promowane przez lekarzy i polityków.

Oto, co wiemy o ówczesnych „lekarstwach” na grypę hiszpankę, w tym o whisky.

Lekarze, farmaceuci i pielęgniarki mieli lekarstwa

Lekarze opracowali i stosowali niektóre z tych lekarstw na grypę. Główny urzędnik ds. kwarantanny w Sydney, dr Reid, leczył pacjentów w marcu 1919 roku 15-gramowymi (1 gram) dawkami mleczanu wapnia co cztery godziny oraz „szczepionką” zawierającą bakterie grypy i pneumokoka. W 203 przypadkach nie odnotował żadnych zgonów.

Mleczan wapnia jest dziś używany do leczenia niskiego poziomu wapnia we krwi. Ale dawki dr Reida są znacznie wyższe niż obecnie zalecany dzienny poziom. Ludzie słuchali nawet pielęgniarek – które w tamtych czasach były zazwyczaj najmniej ważnymi osobami w systemie opieki zdrowotnej – o lekarstwach na hiszpańską grypę.

Nan, nowozelandzka pielęgniarka, zalecała whisky – dużo, łącznie z płukaniem gardła i kroplami do nosa. Zalecała również chininę i olej rycynowy.

Pielęgniarka Kate opiekowała się pacjentami cierpiącymi na hiszpańską grypę w Afryce Południowej pod koniec 1918 roku i złapała tam grypę przed przeprowadzką do Sydney.

Powiedziała: Przez sześć tygodni utrzymywano mnie przy życiu na brandy i mleku […] To, wraz z chininą i gorącymi napojami cytrynowymi, okazało się jedynymi skutecznymi środkami zaradczymi. Producenci żywności połączyli się z leczeniem grypy. W 1919 roku nowy ekstrakt z wołowiny, Bonox, właśnie trafił na rynek australijski, a epidemia grypy była świetną okazją marketingową. Bonox był reklamowany jako pewny sposób na odzyskanie zdrowia i sił po grypie.

Wieści o „lekarstwach” rozchodziły się daleko i szeroko

W dużej części Australii tuż po I wojnie światowej często nie było w pobliżu lekarzy. Wielu ludzi było więc przyzwyczajonych do dawkowania sobie domowych mikstur i lekarstw. Swoimi receptami dzielili się na łamach lokalnych gazet. W latach 1918-1920 australijskie gazety zostały zalane wszelkiego rodzaju lekarstwami na grypę hiszpankę.

W październiku 1918 roku dziennikarz z Bendigo Independent w stanie Wiktoria ubolewał:

Lekarstwa? Mój Boże, ogromna ilość lekarstw na rynku jest przerażająca, a każdy ma swoje ulubione lekarstwo. Ja pokładam wiarę w jednym, ty w drugim. Jest pewna mieszanka na grypę, która, zażywana we wczesnym stadium, jest uważana za pewne lekarstwo przez jedną dużą część […] Asperyna [sic] jest okrzykiem innej partii ofiar, a oni mówią ci, że ten lek robi sztuczkę. Spróbuj whisky z mlekiem na gorąco i często,” radzą inni, którzy to mieli. Ale wszyscy kończą w ten sam sposób: ‚Idź do łóżka i zostań tam, dopóki cię to nie opuści’.

Stosują je w Ameryce

Podobnie jak dziś, Australijczycy również chętnie czytali o zamorskich eksperymentach i chcieli wypróbować te lekarstwa na miejscu. W czerwcu 1919 roku Richmond River Herald donosił:

W piątek opublikowaliśmy następujący nowojorski kabel: – „Dr Charles Duncan, na konwencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego, powiedział, że lekarstwem na grypę jest jedna drachma zainfekowanego śluzu pasteryzowanego i z przefiltrowaną wodą wstrzykiwanego podskórnie … Wczoraj (mówi wtorkowy Tweed „Daily”) widziano młodzieńca pytającego o chemika, mającego w ręku powyższy wycinek i sześć pensów, jego celem było zabezpieczenie tej kwoty wartej „lekarstwa”. Kilka innych osób, jak się rozumie, również pytało o tę samą sprawę, z zamiarem „zrobienia tego” na miejscu.

Niektóre z tych lekarstw pozostały

Gdy pandemia hiszpańskiej grypy dobiegła końca, wiele z tych lekarstw pozostało. Większość z nich, jak aspiryna, włączyła zagrożenie grypą do regularnej reklamy. Niektóre, jak chinina, pojawiły się ponownie podczas pandemii COVID-19. A jedno z najczęściej zalecanych lekarstw – whisky zażywana w częstych odstępach czasu – nie straciło na popularności.

Zobacz więcej na stronie: https://www.today.com/series/start-today/17-immune-boosting-foods-get-you-through-cold-flu-season-t120427

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz